czwartek, 11 kwietnia 2019

Krzysztof Wiśniewski - Eurowybory

- Co Pan robił pierwszego maja 2004?
Nie pamiętam dokładnie tego dnia, ale z całą pewnością świętowałem wejście Polski do Unii Europejskiej. Rok wcześniej uczestniczyłem w referendum głosując na "TAK". My Europejczycy, choć tak różnorodni, należymy do jednego kręgu kulturowego i mamy wiele wspólnych interesów na światowej arenie politycznej. Razem możemy osiągać więcej. Dzięki integracji Polska otrzymała wiele szans i zmniejszyła swój dystans do krajów rozwiniętych. Nie da się ukryć, że dziś w Europie życie jest dla nas łatwiejsze niż 15 lat temu.

- Jaki jest główny powód, dla którego zdecydował się Pan kandydować w wyborach do Parlamentu Europejskiego?
Zależy mi bardzo na rozwoju Lublina i poprawie jakości życia w naszym regionie. Dlatego od lat działam społecznie na rzecz naszego miasta - między innymi jako radny Rady Dzielnicy Czuby Południowe. Wiele spraw dla mieszkańców udało mi się przez ten czas załatwić. Zrozumiałem jednak, że w Parlamencie Europejskim miałbym nieporównywalnie większe możliwości działania w interesie Lublina i Lubelszczyzny.

- Jakie ma Pan wykształcenie i jakie doświadczenie w sprawach publicznych?
Z wykształcenia jestem kulturoznawcą. Dla Lublina działam już od około ośmiu lat. Jako członek Forum Kultury Przestrzeni angażowałem się w działania na rzecz poprawy efektywności systemu transportowego oraz estetyki naszego miasta. Należę także do inicjatywy Pieszy Lublin, wraz z którą zabiegaliśmy o to, żeby po naszym mieście lepiej się chodziło. Uczestniczyłem w tworzeniu "Standardów pieszych", które zostały wdrożone przez Urząd Miasta. Służę także Mieszkańcom jako radny Rady Dzielnicy, gdzie przez ostatnie cztery lata zajmowałem stanowisko członka zarządu. Przez ten czas byłem inicjatorem i współorganizatorem kilkuset różnych inicjatyw. Pozyskałem dla naszej dzielnicy inwestycje na kwotę ok. 2 mln zł. To pokazało mi, że nawet najniższym szczeblu lokalnej demokracji można bardzo dużo zdziałać. Aż się boję ile mógłbym zrobić, gdybym został posłem Parlamentu Europejskiego (śmiech).

- Jakie są Pana zainteresowania w sferze kultury?
Kultura interesuje mnie przede wszystkim jako środek integracji lokalnej społeczności. Chciałbym, żeby wydarzenia kulturalne były dostępne dla wszystkich i łączyły nas we wspólnym działaniu. Dlatego stawiam na drobne działania lokalne. W tym roku już trzeci raz zorganizujemy Święto Dzielnicy Czuby Południowe. Mam przyjemność być współorganizatorem tego wydarzenia i widzę jak wspaniale integruje ono mieszkańców i buduje nasz lokalny kapitał społeczny.

- Czy Polska powinna współdziałać z innymi krajami w tworzeniu polityki europejskiej?
Oczywiście. W obecnej sytuacji geopolitycznej tylko razem możemy być równorzędnym partnerem do rozmów z takimi graczami jak USA, Rosja czy Chiny. 

- Dlaczego normalne postulaty ochrony praw mniejszości spotykają się z tak radykalną reakcją prawicy?
My, Polacy jesteśmy z natury nieufni i boimy się odmienności. Myślę jednak, że w XXI wieku nie możemy sobie już pozwolić na dzielenie ludzi na obywateli lepszej i gorszej kategorii. Potrzebujemy poznać siebie nawzajem i zrozumieć, że istniejące między nami różnice są w większości iluzoryczne.

- Co sądzi Pan o jawności zarobków polityków i urzędników?
Potrzebujemy znacznie większej jawności. Obecnie jawne są wynagrodzenia jedynie części urzędników. Chciałbym, żeby dotyczyło to wszystkich pracowników sektora publicznego, w tym także spółek Skarbu Państwa czy spółek miejskich. Obecnie jest to niestety pole wielu nadużyć, gdzie lukratywne posady dostaje się za partyjną lojalność a nie faktyczne kompetencje. To bardzo niesprawiedliwe i szkodliwe dla Polski.

- Czy miasta na Lubelszczyźnie mogą się czegoś nauczyć od innych miast w Unii Europejskiej?
Zdecydowanie tak. Mamy wciąż wiele do nadrobienia względem rozwiniętej części Europy. Tam już rozwiązano wiele problemów, z którym my borykamy się obecnie. Warto więc sięgać do sprawdzonych rozwiązań. Od europejskich miast możemy nauczyć się choćby rozwiązywania problemów transportowych czy radzenia sobie ze smogiem.

- Czy Lubelszczyzna powinna bardziej dążyć do ochrony środowiska, czy rozwijać przemysł i przyciągać inwestorów?
Powinniśmy dbać o jedno i drugie, ponieważ obie te rzeczy są nam niezbędne. Nowoczesny przemysł nie musi przyczyniać się do zanieczyszczania środowiska, a nawet może wspierać jego ochronę. Chciałbym, aby na Lubelszczyźnie rozwijały się technologie przyszłości - chociażby w sektorze odnawialnych źródeł energii. To zapewni nam stabilną sytuację gospodarczą i dostęp do rozwiązań zapewniających nasz zrównoważony rozwój.

- Jak można promować Lubelszczyznę w Europie?
Przede wszystkim pokazując jej mocne strony. Mamy wspaniałe zabytki, bezcenną przyrodę i unikalną lokalną kulturę. Należy to umiejętnie promować na świecie, szczególnie za pomocą nowych środków wyrazu, jakie daje nam Internet. Niezwykle ważne jest także, aby chronić i pielęgnować unikalne walory regionu.

www.krzysztofwisniewski.pl
www.facebook.com/wisniewski.krzysztof

piątek, 5 kwietnia 2019

Wywiad z Wołodymyrem Biłykiem

- Jak można zrozumieć artystę?

Bycie rozumianym nie należy do obowiązków artysty. Jasne, dawanie objaśnień lub tworzenie manifestu może pomóc w wyjaśnieniu spraw, ale jest to sprawa opcjonalna. Praca mówi sama za siebie. Jeśli artysta potrzebuje takich protez, aby uzyskać efekt - to jego problem. Problemem artystów z próbami bycia zrozumianymi jest to, że to podważa to, co próbują zrobić. Zazwyczaj jest to tylko dziwne, ale czasami może być szkodliwe dla pracy artysty. Rozumienie jest następstwem wykonanej pracy. Istnieje długotrwała i ohydnie bezsensowna debata na temat tego, czy sztuka powinna być dostępna. Myślę, że to kwestia percepcji. Jako odbiorca myślę, że moim obowiązkiem jest zrozumieć, co postrzegam. Jeśli podejmiesz wysiłek - prawdopodobnie zrozumiesz bez względu na wszystko. Nie należy obwiniać artysty, jeśli ktoś chce przeżuwać i trawić sens dzieła sztuki. Nikt nie ma prawa niczego wyjaśniać.

- Kiedy czytałem Eneidę Kotlarewskiego, rzeczą, która mnie zadziwiła, był humor. Co sądzisz o starych mistrzach (którzy czasami byli naprawdę nowatorscy) i jak ważny jest dla ciebie humor?

Humor jest siłą transformującą. Podczas gdy wszyscy wiedzą na pewno, co to jest - jest poza definicją i może przybrać dowolny kształt lub formę w zależności od dziedziny występowania. Zasadniczo jest to artystyczny odpowiednik promieniowania. Jego użycie zawsze skutkuje czymś innym. I naprawdę trudno się nim posługiwać.

Jeśli chodzi o Eneidę Kotlarewskiego - musisz szanować Eneidę za to, co naprawdę reprezentuje. To nie jest zwykła trawestacja, jak się powszechnie uważa. Jeśli uprościsz sprawę - to będzie po prostu kolejne luźne tłumaczenie Eneidy Wergiliusza - z kolei oparte na parodii Osipowa z oryginału Wergiliusza. Ale jakoś udało się jej przekroczyć głębię swojego źródła i tak bardzo wyjść ponad, że materia rzeczywistości pękła i wszystko przestało mieć sens. Pod tym względem Kotlarewski jest bardzo podobny do Tristrama Shandy'ego - znacznie wyprzedzał swój czas. Eneida jest jednym z najbardziej złośliwie wywrotowych dzieł literatury w historii. Fabułę i kunszt zabrało gdzie indziej, a następnie wykręciło je na drugą stronę - to było coś nowego, punkowego że hej. Powodem, dla którego Eneida Kotlarewskiego jest tak potężnym dziełem, jest to, że dzieło to pokazało środkowy palec i zaczęło robić swoje. Ponieważ „Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem”. Eneida wytarła podłogę regułami, tak że powierzchnia stała się podobna do lustra i odbijała promienie słońca z powrotem na nią, a słońce piekło się na jej promieniach. Tak tworzysz sztukę.

- Mój największy sukces poetycki miał miejsce we Lwowie, kiedy wykrzykiwałem moje wiersze ponad stu osobom. Jakie są najważniejsze i interesujące miejsca na Ukrainie, gdzie prezentowana jest poezja wizualna i podobne sztuki? Czy jest to po prostu internet?

Krótka odpowiedź: Nie wiem - nie obchodzi mnie to.

Długa odpowiedź: już dawno przestałem się tym przejmować i w niedalekiej przyszłości nie zamierzam się tym intresować. Pomimo faktu, że poeci mają wiele miejsc i kanałów do działania na Ukrainie - cała ta infrastruktura ma na celu utrwalenie istniejącego status quo. Forum Wydawców i tamtejszy Festiwal Literatury, Meridian Czernowitz, Art Arsenal itd. - to więcej tego samego lub nawet więcej tego samego lub znacznie więcej tego samego, które znowu jest tym samym.

Powiedzmy wprost: jestem człowiekiem, który zbudował całą swoją karierę w Internecie. Nikt się mną nie przejmował, nikt mi nie pomógł, nikt nie dał mi okazji, nikt mnie nie poparł. Wszystko, co dostałem na Ukrainie, to całkowita ignorancja, kpina i wyśmiewanie. I jestem zgorzkniały. W 2014 r. udzieliłem wywiadu w czasopiśmie 3AM, który jest raczej szanowanym, wyróżniającym się podmiotem. Czy było to przydatne dla mojej pozycji na Ukrainie? Nie, nawet w najmniejszym stopniu. Nie wspomniano o mnie nawet w badaniu spraw zagranicznych pisarzy ukraińskich. Wszyscy raczej zajmują się starszymi gośćmi i ich słabymi tłumaczeniami. Jestem wszechobecnym cyfrowym człowiekiem. Na Ukrainie nie istnieję. Jestem obywatelem eteru.

- Używasz różnych nazw do tego, co robisz, takich jak skanografia, ale czasami nazywasz swoje dzieła bardziej ogólnie, jako wiersze lub kawałki (przynajmniej tak są prezentowane). Co możesz powiedzieć o kategoryzacji utworów, i o tym jak nadajesz tytuły swoim pracom?

Myślę, że głupotą jest rozróżnianie form twórczości. Bez względu na to, jak to nazywasz lub kategoryzujesz - to wciąż twórczość. Jeśli chodzi o kategoryzację - istnieją powszechnie akceptowane formy z pewnymi kryteriami. Nie ma sensu wymyślać kategorii, kiedy możesz nazywać rzeczy tym, czym one są. Tytuły są trudniejsze. Mam tendencję do tytułowania dzieł po ich ukończeniu. Nie podoba mi się pierwszeństwo tytułu - nie jest zbyt twórcze, chyba że jako ćwiczenie umysłowe. Sposób podania tytułu zależy od przypadku. Czasami jest to ogólne podsumowanie rzeczy. Innym razem chodzi o wydźwięk lub temat rzeczy. Albo tytuł może być przypadkowy.

Na przykład moja ostatnia książka „Roadrage”. Pierwotnie tytuł wynikał z nazwy pliku, w którym zbierałem wersje robocze. Został tak nazwany, ponieważ dzięki temu był na samym dole folderu, łatwy do zlokalizowania. Dlaczego to konkretne słowo? Ponieważ nie lubię bełkotliwych tytułów i był już dokument o nazwie Rice. Jednak ten dokument był w zasadzie kopią rzeczy, które lubiłem, ale nie mogłem ich użyć w żadnym miejscu. Był złamany, rozproszony i chaotyczny. Próbowałem to zrozumieć, ale to się nie zgadzało. W tym czasie cierpiałem z powodu wypalenia i skrajnego wyczerpania, chwytałem się czegokolwiek, jak tonący człowiek - i tak wpatrywałem się w tytuł dokumentu i mnie oświeciło. Roadrage to agresywne lub gniewne zachowanie kierowcy pojazdu drogowego. Czemu by nie napisać wierszy, które tak właśnie robią? I tak powstała koncepcja tego, co ostatecznie stało się książką Roadrage. Potem tytuł odpadł, ponieważ chciałem go uściślić. Ale żaden z alternatywnych tytułów się nie ostał i ciągle nazywałem ten utwór nazwą Roadrage. Kiedy zwróciłem się do wydawcy w tej sprawie, powiedział po prostu, że nie ma sensu zmieniać tytułu, jeśli doskonale opisuje koncepcję. W ten sposób książka otrzymała tytuł.

- Kiedy odrzucasz prace przesłane do magazynu Brave New World i innych projektów, które redagujesz?

1 Jeśli zgłoszenie w jakiś sposób narusza wytyczne.
2 jeśli zgłoszenie zawiera obraźliwe, rasistowskie, seksistowskie, w inny sposób nienawistne treści
Co dziwne, kolejnym powodem odrzucenia jest sytuacja, w której czasopismo jest określane jako Brave New World zamiast Brave New Word. Jeśli ci zależy, zwykle nie jest aż tak trudno to zapamiętać. W ciągu ostatnich dwóch lat dostałem około tysiąca zgłoszeń, z czego ponad jedna trzecia została nadesłana do czasopisma Brave New World. Cóż za wspaniały sposób przedstawienia się.

- Jak ważny jest kontrast w poezji wizualnej i w innych formach twórczości?

Kontrast działa, gdy masz coś do porównania. W przeciwnym razie - zależy od kontekstu i intencji artystycznej. Nie ma na to uniwersalnej recepty.

- Co myślisz o minimalizmie w poezji i jak ważne są różne fonty, na przykład w Twoich kolażach fontów?

Zależy od kontekstu i intencji artystycznej. Nie ma na to uniwersalnej recepty. Niektóre rzeczy działają, gdy są kwieciste. Inne działają, gdy są wysuszone do postaci szkieletowej. Niektóre rzeczy naprawdę świecą, gdy są rozerwane, podczas gdy inne muszą być zatopione w materii słownej, aby prowadzić swój cielesny biznes.

W ten sam sposób motywowane jest stosowanie różnych fontów. Czasami ma to sens. Czasami nie. Czasami nie wpływa to w istotny sposób na utwór.

- Czy mógłbyś powiedzieć coś o projekcie z czarnymi kadrami komiksowymi?

Dużo czytam. Dużo notuję. Jako efekt uboczny tej praktyki otrzymuję wiele rzeczy, które lądują w moim gabinecie ciekawostek. Pewnego dnia zauważyłem, że mam wiele czarnych kadrów, wyrwanych z różnych źródeł. Uważam je za fascynujące. Postanowiłem więc napisać o tym blog. W pewnym sensie jest to abstrakcyjna narracja. Odpowiednia ciągła narracja abstrakcyjna. Powodem, dla którego zrobiłem to jako blog, jest to, że z jakiegoś powodu nigdy wcześniej tego nie zrobiono. Pomyślałem, że musi istnieć blog o czarnych kadrach.

- Chciałbym rozwinąć coś, co nazywam neopoemiksem. Co zrobić, żeby to wypromować? Jak tworzyć ciekawe dzieła?

Promocja estetyki powieści wymaga znacznej ilości łączenia kropek. Musisz ustawić linię koncepcji - wyjaśnij, skąd ona pochodzi. Jednocześnie musisz wypracować do tego narzędzia. Kluczem jest wyjaśnienie, jak to działa, czym jest i czym nie jest oraz co sprawia, że ​​jest to inne lub wyjątkowe. Musisz opisać to z wyrafinowanymi szczegółami i zdekonstruować całość, aby mechanika była całkowicie dostępna. Następnie musisz zdobyć wiele opinii na ten temat. Ważne jest, aby uzyskać je z wiarygodnych i szanowanych źródeł. W przeciwnym razie cała sprawa zostanie uznana za autopromocyjny wybryk.

Jeśli chodzi o drugie pytanie - każda estetyka ma swoje własne portfolio rodzajów - wszystkie możliwe kombinacje rozwiązań albo choćby najważniejsze sposoby ich stosowania. Na początkowym etapie skupiłbym się na zebraniu jak największej liczby różnorodnych przykładów i na szczegółowym skomentowaniu ich mechanizmów wewnętrznych.

- Czy wiersze są rzeczami? Na przykład, czy w wierszu wizualnym ważniejsze jest zdjęcie czy dany egzemplarz (konkretny kawałek papieru z tuszem)? Jak ważna jest dla Ciebie forma publikacji?

Forma publikacji jest w większości iluzją. Jest to sposób, w jaki rzecz może zostać pochłonięta przez czytelnika, obserwatora, słuchacza i tak dalej. Utwór może być prezentowany na różne sposoby i zapewniać różne lub równe doświadczenia, jeśli zostanie to zrobione dobrze. Nie sądzę, aby utwór był zamknięty w pojedynczym stanie, jeśli można go przekształcić lub przetłumaczyć na inną formę i zachować jego walory artystyczne. Dla mnie kluczem jest, czy coś działa w ramach konkretnego medium. Jeśli tak, to czemu nie. Jeśli nie - po prostu tego nie używam.

Każde medium ma swoje zalety. To kwestia perspektywy i celu. Niektóre rzeczy działają lepiej na papierze, a niektóre na ekranie. Jest też trochę rzeczy, które czują się lepiej, gdy nie istnieją. Wszystko zależy od konkretnego utworu i sposobu jego działania.

Facebook: https://www.facebook.com/volodymyr.bilyk
Behance: https://www.behance.net/bil_sababfdc0
Instagram: https://www.instagram.com/bilsabab
Blog: https://interstellar-superunknown.blogspot.com
BNW: https://bnw-mag.blogspot.com
Roadrage: https://zimzalla.co.uk/049-volodymyr-bilyk-roadrage

wtorek, 2 kwietnia 2019

Interview with Volodymyr Bilyk

- How can an artist be understood?

To be understood is not an artist's job. Sure, having a statement or a manifesto might help to clear things out, but that's optional. The work speaks for itself. If an artist needs such crutches to get the piece working - that's his problem. The thing with the majority of artist's attempts to be understood is that it undermines what they are trying to do. Usually, it is just awkward, but sometimes it can be detrimental to the artist's work. Being understood is an aftereffect of the work done. There is a long standing and hideously pointless debate on whether or not art should be accessible. I think it is a matter of perception. As the one on the receiving end - i think it is my responsibility to understand what i'm perceiving. If you make an effort - you will probably get the point no matter what. If one wants the point to be chewed and digested for him - that's not an artist's responsibility. No one's entitled to explain anything.

- When I read Eneida by Kotlyarevsky, the thing that amazed me was the humour. What do you think about the old masters (who were sometimes really innovative), and how important is humour to you?

Humor is a transformative force. While everyone know for sure what it is - it is beyond definition and it can take any shape or form depending on the field of use. Basically, it is an artistic equivalent of radiation. Its use always results in something else. And it is really hard to handle in an effective manner.

As for Kotlyarevsky's Eneida - you gotta respect Eneida for what it really represents. It is not just a travesty as it commonly referred to. If you simplify matters - it is just another loose tongue-in-cheek translation of Virgil's Aeneid and in turn based on Osipov's parody of Virgil's original. But somehow it managed to transcend its sources and go beyond so far the very fabrique of reality cracked and everything stopped making sense. In that regard, it is very much like Tristram Shandy - way ahead of its time. Eneida is one of the most viciously subversive pieces of literature ever. It took the plot and the gimmick elsewhere and then spun it the other way around - making it new in the process. It is punk AF. The reason why Kotlyarevsky's Eneida is such a powerful work is because it flipped the bird and started doing its own thing. Because "Do what thou wilt shall be the whole of the Law". It wiped the floor with the rules so clean the surface became mirror-like and it reflected the rays of the sun back at it and the sun got roasted on its rays. That's how you make art.

- My biggest poetic success was in Lviv, when I shouted my poems to over a hundred people. What are the most important and interesting places in Ukraine where visual poetry and similar arts are presented? Or is it simply internet?

Short answer: Don't know - don't care.

Long answer: I've stopped caring about that a long time ago and don't want to bother any time soon. Despite the fact that there are seemingly a lot of platforms and channels for the poets to operate in Ukraine - all this infrastructure is designed to perpetuate the existing status quo. Publisher's forum, its Poetry Festival, Meridian Chernovitz, Art Arsenal and so on - it is more of the same or even more of the same or so much more of the same it is more of the same all over again.

Let's get this thing straight: I'm the man who built his entire career on the internet. No one gave a flying damn about me, no one helped me, no one gave me the opportunities, no one endorsed me. All i got in Ukraine was complete ignorance, mockery and ridicule. And i'm bitter Back in 2014 i was interviewed in 3AM magazine which is rather well-respected and prominent publication. Was it any useful for my position in Ukraine? Not in the slightest. I wasn't even mentioned in the study of foreign affairs of ukrainian writers. However, old dudes who get low-key translations are all over it. I'm omnipresent digital man. I don't exist in Ukraine. I'm a citizen of ether.

- You use different names for what you do, such as scanography, but sometimes you use more general names, for example poems or pieces (at least this is the way they are presented). What can you say about categorizations of works, and about how you give titles to your works?

I think it is stupid to differentiate forms of creativity. No matter how you call it or categorize - it is still creativity. As for categorization - there are commonly accepted forms with certain criterias. There is no point in making things up when you can call simply as what it is. The titles are trickier. I tend to title something after it is finished. I don't like to go title first - it is not very productive outside of mental exercising. The way the title is given depends on the case. Sometimes it is general summary of the thing. Other times it is more about tone or theme of the thing. Then it can be something random.

For example, my last book "Roadrage". Originally, the title stemmed from the document in which i was gathering drafts. It was called like that, because that way it would have been in the very bottom of the folder and easy to locate. Why that particular word? Because i don't like gibberish titles and there was a document named Rice. However, that document was basically a dump of stuff I liked but couldn't use anywhere. It was broken, scattered and disjointed. I was trying to make sense of it but it just wasn't coming together. I was suffering from burnout and extreme prostration at that time so i was clanging to anything like a drowning man - and so i was staring at the title of the document and dawned on me. Roadrage is an aggressive or angry behavior exhibited by a driver of a road vehicle. Why just not write poems that do just that? That's how concept of what eventually became Roadrage came together. Then the title fell off as i wanted to make it more specific. But none of the alternate titles ever stuck and i kept calling the thing Roadrage regardless. When I approached the publisher regarding this issue he simply said that there is no point in changing the title if it perfectly describes the concept. That's how the book got titled.

- When do you reject works submitted to Brave New World Magazine and other projects that you edit?

1 If the submission somehow violates the guideline.
2 if the submission contains abusive, racist, sexist, otherwise hateful content
3 oddly enough, the other reason to reject is when the mag is called Brave New World instead of Brave New Word. It is not that hard to memorize if you give a shit. Which is usually not the case.
Over the course of last two years i've got around a thousand of submissions and more than a third send pieces to Brave New World Magazine. What a way to present yourself in a good way.

- How important is contrast in visual poetry, and in other forms of creativity?

Contrast works when you have something to compare with. Otherwise - depends on the context and the artistic intent. No "one-size-fits-all" solution.

- What do you think about minimalism in poetry, and how important are different fonts, for example in your font collages?

Depends on the context and the artistic intent. There is no "one-size-fits-all" solution. Some stuff works when it is all flowery. The other stuff works when it is dried up to the skeletal form. Some stuff really shines when it is torn apart while the other needs to be drowned in the verbal matter in order to do its carnal business.

The use of different fonts is motivated in the same manner. Sometimes it makes sense to do it. Sometimes not. Sometimes it doesn't really affect the piece in any substantial manner.

- Could you say something about the project with the black comic panels?

I read a lot. I take a lot of notes. As a side-effect of this practice - i get a lot of stuff that ends up in my Cabinet of Curiousities. One day i noticed that i have a lot of black panels culled from different sources. I find them fascinating. So i decided to make a blog about it. In a way - it is an abstract narrative. An appropriate perpetual abstract narrative. The reason why i made it as a blog is because for some reason it was never done before. I thought there must be a blog about black panels.

- I would like to develop something I call "neopoemics". What to do to promote it? How to create interesting pieces?

The promotion of the novel aesthetics requires a significant amount of connecting the dots. You need to set up the lineage of the concept - explain where does it comes from. At the same time, you need to work out the tools for the thing. The key is to explain how it works, what it is and what it is not and what makes it different or special. You need to describe what it is in an exquisite details and deconstruct the whole thing so that the mechanics would be completely accessible. Then you need to gain multiple perspectives on the subject. It is important to get them from the credible and well-respected sources. Otherwise, the whole affair will be deemed as a self-promotion antics.

As for the second question - every aesthetics got its own portfolio of sorts - all possible combinations of the concepts or just prominent ways of applying it. At the initial stage - i would concentrate on gathering as many diverse examples as possible and commenting their innerworking in detail.

- Are poems objects? For example when there is a photo of a visual poem, is the photo more important, or the specimen (the particular piece of paper with ink on it)? How important is the form of publication for you?

The form of publication is an illusion for the most part. It is the way the thing can be consumed by the reader, watcher, listener, et al. The piece can be presented in a variety of ways and provide different or equal experiences if done right. I don't think the piece should be locked in a singular state if it can be transformed or translated into another form and retain its artistic qualities. For me, the key is - whether the thing works at all in a specific medium. If yes - then why not. If not - I just don't use it.

Every medium got its merit. It is a matter of perspective and purpose. Some stuff works better on paper and some stuff works better on the screen. Then there is some stuff feels better when it doesn't exist. It all depends on the particular piece and the way it works.

Facebook: https://www.facebook.com/volodymyr.bilyk
Behance: https://www.behance.net/bil_sababfdc0
Instagram: https://www.instagram.com/bilsabab
Blog: https://interstellar-superunknown.blogspot.com
BNW: https://bnw-mag.blogspot.com
Roadrage: https://zimzalla.co.uk/049-volodymyr-bilyk-roadrage

środa, 6 marca 2019

Spotkanie z Krzysztofem Śmiszkiem


Byłem wczoraj na wydarzeniu Krzysztof Śmiszek w Lublinie - spotkanie "Wiosna równości".

Myślałem o dziedzictwie Oświecenia i o istniejącej nadal konieczności odchodzenia od Średniowiecza. Doceniajmy, że kobiety mają prawa wyborcze, doceniajmy odrzucenie wielu nierówności praw różnych klas społecznych. Chociaż wiele nierówności i przywilejów nadal istnieje.

Na spotkaniu nie było o tym mowy (chociaż kwestie związane z wpływem Kościoła katolickiego na prawa mniejszości oczywiście się słusznie pojawiły), ale jak obserwuję rzeczywistość, to w wielu miejscach dostrzegam molestowanie religijne, przestrzeń publiczna (w tym niektóre uniwersytety, szkoły, przedszkola i żłobki) usiana jest krzyżami, ludzie zmuszani są do udziału w wydarzeniach związanych z dominującą ideologią katolicką.

Ale wróćmy do pozytywów. Spotkanie mi się podobało, a Krzysztof Śmiszek zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Dodajmy, że na spotkaniu była przyjemna, luźna atmosfera, czuć było pozytywną energię. Dodatkowo usłyszałem sporo ciekawych informacji. Wartościowe były m.in. uwagi o edukacyjnej roli prawa. Na spotkaniu mowa była przede wszystkim o problemach prawnych, jakie napotykają osoby należące do mniejszości. A do jakichś mniejszości należy każdy z nas.


(Muszę troszkę schudnąć :) ).

sobota, 5 stycznia 2019

Jim Andrews - wywiad

- Napisałeś książkę "Jak przyjemnie rzucić palenie". Czy sztuka jest dla ciebie dobrym uzależnieniem?

Dobre pytanie. Pojęcie uzależnienia, które wydaje mi się najprawdziwsze, polega na tym, że uzależnienie jest zachowaniem, które uzależniony odczuwa nawet w obliczu strasznych konsekwencji. Zgodnie z tą definicją uzależnienia, którą przeczytałem w pracy ludzi takich jak Dr Gabor Maté (W królestwie głodnych duchów - In the Realm of Hungry Ghosts), uzależnienie nie wymaga narkotyku czy innej substancji. Na przykład ludzie mogą być uzależnieni od hazardu. Grają nadal, nawet w obliczu straszliwych konsekwencji. Nie mogą przestać, dopóki ktoś ich nie powstrzyma. Często spotykałem się z opinią, że artyści nie mają wyboru, czy kontynuują swoją sztukę; zgodnie z tym poglądem nie powinni być w stanie przestać być artystami - aby byli prawdziwymi artystami. Tak jak nie można przestać oddychać.

Ale niezbyt wiele osób powiedziałoby, że jesteśmy uzależnieni od oddychania. Jeśli wiążesz uzależnienie ze szkodliwością, prawdopodobnie nie zgodzisz się, że jesteśmy uzależnieni od oddychania. Ponieważ oddychanie nie jest szkodliwe. Chyba że ktoś jest bardzo chory, na przykład ma nieuleczalną chorobę płuc, w której każdy oddech jest torturą - ale także podtrzymuje życie. Myślę o uzależnieniu takim jak pisze Maté, jako o szkodliwej rzeczy. Ale też uważam je za coś, co podtrzymywane jest przez złudzenia. Kiedy te silne iluzje zostają rozproszone, uwalniamy się od przymusowego zachowania. Uzależnienie może mieć składnik fizyczny, jak w przypadku alkoholu, tytoniu, heroiny, kokainy itp. Ale w nałogach bardziej wydaje nam się, że potrzebujemy konkretnej substancji, niż rzeczywiście jej potrzebujemy. Myślimy, że daje nam rzeczy, których w rzeczywistości nie dostarcza. Przezwyciężenie złudzeń jest główną przeszkodą w pokonaniu uzależnienia. Rozwianie iluzji, które podtrzymują nałóg może być porównane do zrozumienia działania magicznej sztuczki. Kiedy już zrozumiesz, jak działa magiczna sztuczka, po prostu nie dajesz się już oszukać. Podobnie, gdy zrozumiesz, że uzależnienie nie daje ci cudownych rzeczy, jesteś wyleczony z pragnienia przedmiotu uzależnienia.

Ale nie odpowiedziałem na twoje pytanie. Z pewnością sztuka może być nałogiem. Można uprawiać sztukę, a nie zajmować się tym, z czym trzeba sobie poradzić. A potem oszukujmy się, że sztuka jest tak ważna, że ​​trzeba naprawdę zaniedbywać wszystko inne. To myślenie człowieka uzależnionego. Sposób myślenia artysty może być inny. W sztuce zawarta jest miłość do prawdy. Sztuka jest sposobem na znalezienie drogi do prawdy, a nie na ukrywanie się przed prawdą. Sztuka zawiera w sobie udawanie, ale jest to udawanie w ramach silnej prawdy artystycznej. Istnieje takie stare powiedzenie, że fikcja jest prawdziwsza niż życie, bardziej realna niż życie. Oznacza to, że chodzi o znalezienie i poradzenie sobie z prawdą, a nie o ukrywanie się przed nią. Sztuka zajmuje się prawdą i pięknem w prawdzie, nawet gdy prawda jest brzydka. Lub przynajmniej do tego należy dążyć. Miłość prawdy, która jest podstawą silnej sztuki, równoważy naturę sztuki jako iluzji, tworząc prawdę przedstawioną w iluzjach lub reprezentowaną w iluzjach. Kiedy się nad tym zastanowić, to wychodzi na to, że właśnie w ten sposób należy ukazywać idee - ponieważ idee nie przypominają kamieni ani krzeseł - muszą być przywoływane jako idee, które pozostają niewidzialne, a nie ukazywane słowami. Sztuka wciąga nas w iluzję, ale także dąży do prawdy.

Podobnie jak inne rzeczy, od których można uzależniać, sztuka może być szkodliwym uzależnieniem, w którym rozpaczliwie zależy się od złudzeń, które ostatecznie nas niszczą. Ale w przeciwieństwie do wielu innych rzeczy, które mogą być uzależniające, silna sztuka dąży do prawdy i do uznania wartości tej prawdy. Tak jest w opowieści, w obrazie. W pieśni i w tańcu.

Tak więc, sztuka może być nałogiem - co rozumiem niekoniecznie jako coś szkodliwego - ale może być również czymś innym, czymś pozytywnym, czymś nasyconym siłą życiową, mocą i koniecznością oddechu, prany i prawdy. Myślę, że wszyscy jesteśmy tego świadomi w naszym doświadczeniu jako artyści. Nieustannie.

Dzięki Piotrze za świetne pytanie, które sprawiło, że zestawiłem uzależnienie ze sztuką.

- Czy poeci są podobni do komputerów (które - jak napisałeś - są maszynami językowymi)?

To pytanie podniosłoby włosy wielu osób. Zwłaszcza wielu poetów. Jest prowokujące. Pomysł, że ​​poeci są jak komputery, spotykałoby się z odpowiedzią, że nie, że są czymś wręcz przeciwnym - poeci żyją, są kwintesencją człowieczeństwa, życia, żywotności. Myślę, że ważne jest, aby zrozumieć, że chociaż poezja jest rzeczywiście nakierowana na witalność, na ekspresję człowieczeństwa, to komputery nie są po prostu tego przeciwieństwem, jakimiś robotami, czy zombie, bez ducha. W naszym doświadczeniu współpracy z komputerami często musimy być twórczy. To jest nasza praca lub część naszej pracy. Praca, za którą otrzymujemy wynagrodzenie i/lub praca, którą wykonujemy w życiu. Ważne jest, abyśmy mogli być twórczy, rozważni - i pełni życia - nawet bardziej niż zwykle - dzięki korzystaniu z komputerów. Potrzebujemy tego. Świat tego potrzebuje. Marshall McLuhan widział technologię jako rozszerzenie ciała i umysłu. Teleskop jako przedłużenie oka. Telefon jako przedłużenie naszych uszu i głosów. Samochód jako przedłużenie naszych nóg. Komputery jako rozszerzenia naszej pamięci i zdolności poznawczych (między innymi). Musimy być w stanie przenieść naszą pełną kreatywność i człowieczeństwo na korzystanie z komputerów, lub te rozszerzenia nas samych będą tylko paskudnymi pazurami, które ranią ludzi, a nie narzędziami postrzegania i odczuwania.

- Czy błędy w programowaniu mogą przynieść ciekawe efekty artystyczne?

Tak, mogą. Chociaż większość błędów programistycznych powoduje, że program nie działa wcale. A w większości błędy programowania, które nie niszczą programu, nie są aż tak interesujące. Ale czasami są. Podobnie jak zmiany w trakcie ewolucji. W niektórych rodzajach sztuki, to co niespodziewane, nie jest mile widziane czy zapładniające. W mniej ukształtowanych dziedzinach sztuki jest miejsce na to, co niespodziewane. W mojej pracy, ekscytuje mnie rzeczy, w których jest miejsce na to, co nieoczekiwane i nieznane. Kiedy tak naprawdę nie wiem, czy wszystko pójdzie dobrze, jest to ekscytujące i może wskazywać, że jesteśmy na stosunkowo nowym terytorium. Ktoś powiedział, że jeśli znasz wynik przed zakończeniem eksperymentu, to nie jest eksperymentalne. W podobnym tonie w książce "Le Surrationalisme" z 1936 roku napisał Bachelard: "Jeśli w eksperymencie nie igra się z własnym rozumem, nie warto podejmować eksperymentu". ("Si, dans une expérience, on ne joue pas sa raison, cette expérience ne vaut pas la peine d’être tentée").

- Jakie formy publikacji / prezentacji najbardziej pasują do twoich prac?

Większość moich prac publikuję w internecie od 1996 roku. Staram się więc tworzyć prace, które sprawdzą się w sieci. Ale w ciągu ostatnich kilku lat wydałem również kilka książek. Staram się, aby moje prace pasowały do formy drukowanej, tak jak inne prace pasują do sieci. Chciałbym opracować wersję Aleph Null, która dobrze się sprawdzi w galerii (w "trybie galerii"). Myślę, że jeśli zastanowisz się nad szczególnymi właściwościami mediów, w ramach których tworzysz i zadbasz o wszystkie wymiary sztuki, to dzieło powinno działać dobrze w dowolnym medium. Zamierzam sprawdzić, czy uda mi się opracować kilka dobrych wydruków z mojej współpracy z billem bissettem.

- Jak ważny w twoich dziełach jest rytm?

Trafiłeś w sedno, Piotrze. Tak, rytm jest dla mnie ważny. Byłem perkusistą w zespole. A moja interaktywna praca audio obejmuje zsynchronizowane warstwy i sekwencje plików dźwiękowych. W Aleph Null jest też wizualny suwak rytmiczny. Tak, tak, rytm jest dla mnie ważny. Rytm jest częścią wzoru, a wzór jest kluczowy dla sztuki.

- Jak wykorzystać zmiany w dziele sztuki lub w wierszu? Co sądzisz o dodaniu czegoś do starszych dzieł?

To jedna z możliwości związanych z publikowaniem na własnej stronie internetowej. Robiłem to. Na przykład dodałem nowe części do projektu Nio kilka lat po zakończeniu projektu w pierwotnej wersji. Dodałem także nowe teksty do "Stir Fry Texts". Projekt "Stir Fry" jest w toku. Myślę, że dodawanie nowych części do starych projektów może je wzmocnić.

- Poeci uznawali moje prace za komiksy, komiksiarze twierdzili, że to poezja. Nie będąc akceptowanym, zacząłem tworzyć poemiksy. Czy kiedykolwiek czujesz, że twoje dzieła "nie pasują"?

Uważam, że twoje poemiksy mają sens. Myślenie o Aleph Null w kategoriach poemiksów lub komiksów było użyteczne. Na przykład, można myśleć o tym pokazie slajdów jako o poemiksie: http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett/slidvid13. To przykład mojej współpracy z billem bissettem. W tym pokazie slajdów "kadry" są okrągłe. Każde kółko jest w pewnym sensie "kadrem". Myślę na książką składającą się z takich prac, z dodanymi napisami. W komiksach, jak wiadomo, "napisy" to prawie każdy tekst, który znajduje się w pomiędzy kadrami lub w dymku, lub ponad kadrem. Napisy by prawdopodobnie opowiadały o życiu billa bisetta.

A tu jeszcze jeden przykład do rozważenia pod względem poemiksowości: http://vispo.com/aleph3/images/jim_andrews/alchemy/slidvid6. Pomyśl o każdym kręgu jako o kadrze. Pokaz slajdów przedstawia program Aleph Null "przeżuwający" publicznie dostępne obrazy związane z alchemią i kosmografią.

Znaczna część mojej pracy to coś w rodzaju hybrydy. Coś krzyżowało się z czymś innym. Innowacja jest jedną z moich głównych pasji. Próbuję robić rzeczy, których wcześniej nie robiono. Oczywiście, jeśli coś jest mocne, jako sztuka, jako poezja - a nie zawsze tak jest - to często nie pasuje do tego, co już zostało zrobione. To część konsekwencji prób tworzenia stosunkowo nowatorskiej pracy. Przychodzi razem z terytorium. Z tworzeniem czegoś, co nie pasuje, związany jest ból. Jak również trochę odrzucenia. Jakiś opór. Trochę urazy. Ale jest też dreszczyk naprawdę świeżej i mocnej sztuki. Ta ekscytacja, ta radość, to osiągnięcie, to całkowicie zaskakujące doświadczenie piękna, literackości, interaktywności, sztuki wizualnej, sztuki audio, niepowtarzalne doświadczenie wspaniałej twórczej sztuki - to jest satysfakcjonująca motywacja, wynagradzająca niedogodności niepasowania.

- Chciałbym rozwijać neopoemiks, wykorzystując doświadczenie poemiksu, a także nieco je rozszerzając. Z jednej strony chciałbym pójść w stronę origami, darcia papieru i robić podobne rzeczy, ale z drugiej strony chciałbym lepiej używać programów komputerowych. Jak korzystać z programów komputerowych do tworzenia interesujących neopoemiksów?

Nie jestem pewien, o jaką/jakie ci chodzi różnice między "poemiksami" a "neopoemiksami".

Myślę ze dobry byłby w pewnym sensie pomysł użycia kadrów do prezentacji moich pokazów slajdów. Mam około stu pokazów slajdów, z których każdy jest dość jednorodny. Potrzebuję sposobu na zaprezentowanie wszystkich pokazów slajdów w jednym interfejsie w przekonujący sposób. Możesz zobaczyć, że http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett jest lepszym sposobem na zaprezentowanie zestawu pokazów slajdów niż http://vispo.com/dbcinema. Ale oba nadal nie są optymalne. Zamiast tego wyobraź sobie stronę wyglądającą jak strona komiksu. Widzisz wiele kadrów, jak na stronie komiksu. Do tego być może każdy z kadrów ma podpis. W każdym kadrze znajduje się grafika z pokazu slajdów. Duży obraz, oddziałujący jak plakat. Po kliknięciu kadru przenosi cię do pokazu slajdów. A kiedy klikniesz przycisk "Wstecz", wrócisz do poemiksu. Używa się komiksów/poemiksów nie w najbardziej twórczy sposób, ale jako ramy do prezentacji pokazów slajdów. Myślę że byłaby to naprawdę dobra "rama".

- Myślę, że Kanada to imperium poezji wizualnej. Czy uważasz, że neopoemiksy mogą być interesujące dla kanadyjskich artystów wizualnych?

Ha. Kanada jako imperium wizualnej poezji. Poezja wizualna nadal jest dość marginalna, naprawdę. Nawet w Kanadzie. Ale tak, tutaj było i nadal jest kilku dobrych poetów wizualnych. Dlaczego uważasz Kanadę za imperium poezji wizualnej? W każdym razie, tak, poemiksy i neopoemiksy powinny być interesujące dla kanadyjskich poetów wizualnych. bpNichol, jeden z najwybitniejszych kanadyjskich poetów wizualnych, wykonał znaczną część swojej głównej pracy jako wizualny poeta w formie komiksowej lub - jak to nazywasz - poemiksowej.

http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett/slidvid19/index.htm?n=46
Współautorzy: Jim Andrews i bill bissett, przy pomocy programu Aleph Null, interaktywnego, generatywnego syntezatora graficznego. Więcej o tym syntezatorze: http://vispo.com/aleph3






czwartek, 3 stycznia 2019

Interview with Jim Andrews

- You wrote the book "How to Pleasurably Stop Smoking". Is art a good addiction for you?

Good question. The notion of addiction that seems truest to me is that an addiction is behavior that the addict feels compelled to continue even in the face of terrible consequences. According to this definition of addiction, which I've read in the work of people such as Dr. Gabor Maté (In the Realm of Hungry Ghosts), addiction doesn't require a drug, a substance. People can be addicted to gambling, for instance. They continue even in the face of terrible consequences. They can't stop until somebody stops them. I've often encountered the idea that artists must have no choice about whether they continue with their art; according to this idea, they should not be able to stop being artists--for them to be genuine artists. Just as one can't stop breathing.

But not too many people would say that we're addicted to breathing. If you want to retain the idea that an addiction is harmful, then you probably won't agree that we're addicted to breathing. Because breathing is not harmful. Unless one is in a very bad way, such as with terrible, incurable lung problems, where each breath is torture--but also life-sustaining. I think of addiction like Maté does, and as a harmful thing. But I also think of it as something that strong illusions sustain. Strong illusions that, once dispelled, essentially free us from the compulsive behavior. Addiction may have a physical component, as in the case of alcohol, tobacco, heroin, cocaine, etc. But in addictions, we think we need it more than we do. We think we need it for things that it doesn't actually supply. Getting over illusions is the main obstacle to getting over an addiction. Dispelling the illusions that sustain an addiction kill it like understanding how a magic trick works. Once you understand how a magic trick works, you just can't be fooled by it anymore. Similarly, once you understand that the addiction isn't giving you the wonderful things you think it gives you, you are cured of craving the object of the addiction.

But I haven't answered your question. Certainly art can be an addiction. One can do art rather than deal with what one needs to deal with. And then fool oneself into thinking that one's art is so important that one must indeed neglect everything else. That's thinking like an addict. Thinking like an artist might be different than that. There's a love of truth in art. Art is a way of finding our way to the truth. Not hiding from it. There's pretending in art. But it's pretending toward the truth, in strong art. There's that old idea that fiction is truer than life, more real than life. That means it's toward finding and dealing with the truth, not hiding from it. Art deals with the truth and the beauty in the truth, even when the truth is ugly. Or that is the aspiration of art. The love of truth that is fundamental to strong art counter-balances the nature of art as illusion, creating truth as presented in or represented in illusions. Which, when you think about it, is necessarily the way we represent ideas, because ideas are not like stones and chairs--they must be invoked as ideas that remain invisible, not worldly things. Art entangles us in illusion but it also aspires to truth.

Like other things to which one can be addicted, art can be a harmful addiction in which one desperately depends on illusions that eventually destroy us. But, unlike so many other things that can be addictive, there is this countervailing aspiration in strong art to truth and its pursuit, its acknowledgement, its value. In story. In image. In song and dance.

So, while art can be an addiction--which I interpret as necessarily harmful--it can also be something else, something positive, something infused with the life force, with the power and necessity of breath, prana, and truth. I think we all are aware of both of these in our experience as artists. Continually.

Thanks for the great question which made me think about addiction vs art, Piotr.

- Are poets similar to computers (which - as you wrote - are language machines)?

That question would raise the hair of quite a few people. Especially many poets. It's provocative. The idea that poets are like computers would would often encounter the response that, no, they are the opposite--poets are alive, are the quintessence of humanity, of life, of liveliness. I think it's important to understand that while, yes, poetry is indeed toward that vitality, that liveliness, that utter humanity, computers are not simply the quintessence of the opposite, of the robotic, the zombified, the spiritless, the deadened. While we do encounter that--a lot--in our experience of computing, many of us have to be creative with computers. That's our job, or part of our job. The job we get paid for and/or the job we see ourselves doing in life. It's important that we be able to be creative and thoughtful--and fully alive--even beyond what we would normally be capable of--in our use of computers. We need it. The world needs it. Marshall McLuhan saw technology as extensions of the body and mind. The telescope as an extension of the eye. The telephone as an extension of our ears and voices. The car as an extension of our legs. Computers as extensions of our memory and cognitive abilities (among other things). We need to be able to bring our full creativity and humanity to our use of computers, or these extensions of ourselves are merely nasty claws that hurt people rather than instruments of our vision and compassion.

- Can mistakes in programming bring interesting artistic results?

Yes, they can. Although most programming mistakes result in the program not running at all. And most of the programming mistakes that don't kill the program aren't all that interesting. But occasionally, yes. As in evolutionary change. In some types of art, the unexpected is very unlikely to be welcome or fecund. In more adventurous, less fully played-out art, there is room for the unexpected. In the work I do that I get excited about, there's usually lots of room for the unexpected and at least as much room occupied by the unknown. When I don't really know if it's going to turn out well at all, that's exciting and might indicate we're on relatively new territory. Someone said that it isn't experimental if you know the outcome before the experiment is finished. In a related vein, Bachelard said “If one doesn’t put one’s reason at stake in an experiment,” in Le Surrationalisme (1936), “the experiment is not worth attempting.”

- What forms of publication/presentation fit your works best?

I've been publishing almost all of my stuff on the net since 1996. So I try to create art that works well there. But the last couple of years, I've also published a couple of books. And I try to make that stuff work in print as well as my other stuff works on the net. I'd like to develop a version of Aleph Null that would do well in a gallery (via 'gallery mode'). I think if you put your mind to thinking about the special properties of the media/um you're working in, and attending to all the dimensions of the art, it should work OK in any medium. I'm going to see if I can develop some good prints of some of my collaboration with bill bissett.

- How important is rhythm in your creations?

You're on the money today, Piotr. Yes, rhythm is important to me. I was a drummer in a band. And my interactive audio work involves the synchronized layers and sequences of sound files. And there's a visual rhythm slider in Aleph Null. So, yes, rhythm is important to me. Rhythm is part of pattern, and pattern is crucial to art.

- How to use changes in a piece of art or in a poem? What do you think about adding something to older works?

That's one of the possibilities of web-published work on your own site. I've done that. I added new parts to the Nio project, for instance, years after the original project was finished. Also, I added new stir fry texts to the Stir Fry Texts. The Stir Fry project is ongoing. I think adding new parts to old projects can strengthen them.

- Poets said that my works are comics, but comic artists said it's poetry. Not being accepted, I started creating "poemics". Do you ever feel that your creations "don't fit"?

I've found your poemics of use and of value to me. Just thinking about Aleph Null in terms of poemics or comics has been useful. For instance, thinking of this slideshow as poemic: http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett/slidvid13 . This is from my collaboration with bill bissett. In this slideshow, the 'panels' are circular. Each circle is a 'panel', sort of. I've been thinking of a book of these, where I add 'captions' of some sort. In comics, as you know, 'captions' are pretty much any text that is in the gutter or in thought balloons, or at the top of the panel, as happens in comics. The captions would contain a story of bill bissett's life, perhaps.

Here's another one to think of in terms of poemics: http://vispo.com/aleph3/images/jim_andrews/alchemy/slidvid6 . Think of each circle, again, as a panel. This slideshow is of Aleph Null chewing on public images concerned with alchemy and cosmography.

Much of my work is some kind of hybrid. Something crossed with something else. Innovation is one of my main passions. Trying to do things that haven't been done before. So, of course, even when, as art, as poetry, it's strong--which isn't all the time--it often doesn't fit in very well to what has already been done. That's part of the consequence of trying to create relatively innovative work. It comes with the territory. There's some pain involved in one's work not fitting in well. Some rejection. Some resistance. Some resentment. But there's also the thrill of really fresh and strong art. That thrill, that joy, that achievement, that totally surprising experience of beauty, of the literary, of the interactive, of visual art, of audio art--that never-the-same-twice experience of terrific generative art--that is a rewarding countervailing motivation against the negative aspects of not fitting in.

- I would like to develop "neopoemics", using the experience of poemics, and also expanding it a little bit. On one hand I would like to go towards origami, shredding paper and doing similar things, but on the other hand I would like to use computer programs better. How to use computer programs to create interesting neopoemics?

I'm not sure what sort of difference(s) you're thinking of between 'poemics' and 'neopoemics'.

Another idea I've thought could be good, in a certain sense, is to use panels as a way to present my slideshows of images. I have maybe close to a hundred slideshows of images, each of which is quite unified. I need a way to present all those slideshows in one interface in a compelling way. You can see that http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett is a better way to present a bunch of slideshows than is http://vispo.com/dbcinema . But they're both still not optimal. So, instead, imagine a page that looks like a page of comics. You see multiple panels, like a page of a comic. And perhaps each of the panels has a caption. And in each panel is a poster image from a slideshow. A big splashy poster image. When you click a panel, that takes you to the slideshow. And when you click the 'back' button, you go back to the poemic. That's using comics/poemics not in the most creative way, but as a frame, really, for presenting slideshows of images. But as a really good frame, I think.

- I think that Canada is an empire of visual poetry. Do you think neopoemics could be interesting for Canadian visual artists?

Ha. Canada as an empire of visual poetry. It's still fairly marginal, really, visual poetry. Even in Canada. But yes there has been and still are some good visual poets here. Why do you describe Canada as an empire of visual poetry? In any case, yes, poemics and neopoemics should be interesting to Canadian visual poets. bpNichol, one of the most prominent of the Canadian visual poets, did a lot of his main work as a visual poet in the comics, or, as you call it, poemics form.

Image 27 from http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett/slidvid13/index.htm?n=27 , collaboration between Jim Andrews/bill bissett. The homepage of the collaboration is http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett 

From http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett/slidvid14/index.htm?n=38 , a collaboration between Jim Andrews and bill bissett. bill is pictured above (1960s).

From http://vispo.com/aleph3/images/bill_bissett/slidvid15/index.htm?n=18 . Aleph Null chewing on bill bissett's concrete poetry. Aleph Null is an online, interactive, generative graphic synthesizer I wrote in JavaScript/HTML/CSS. You can see it and read about it at http://vispo.com/aleph3 .




wtorek, 1 stycznia 2019

neopoemiks

zaproszenie

To nie jest manifest, to jest zaproszenie. Zapraszam do wspierania neopoemiksu poprzez własną twórczość, przez pomoc organizacyjną, działalność teoretycznoliteracką. Twórz dzieła, publikuj, organizuj wystawy i inne projekty, pisz recenzje.

Neopoemiks chętnie sięga do dalszych od poezji i od komiksu rejonów twórczości, ale także eksploruje wiele różnych rodzajów poezji (pisanie bezznaczeniowe, wiersze jednoliterowe, poezja konkretna) i komiksu (komiks przestrzenny, niekończący się czy interaktywny, ale także komiks aleatoryczny, konkretny czy abstrakcyjny). O ile tradycyjny poemiks to bardziej połączenie elementów tekstowej poezji z elementami schematycznego komiksu, o tyle neopoemiks to raczej połączenie poezji wizualnej z komiksem eksperymentalnym.

W neopoemiksie możemy mieć do czynienia z różnymi formami tego samego dzieła, np. osobne albumiki stają się rozdziałami większego dzieła, pojawiać się może zmiana kontekstu (nawet kosztem całkowitego wpadnięcia w inne sztuki, np. mailart czy muzykę), odbiorca może zmienić parametry dzieła (np. podkręcić kolor), kilka kadrów staje się jedną stroną, jedna strona rozbijana jest na kilka stron, kolejne strony wykorzystywane są jako prześwitujące warstwy. Oczywiście zmiennych może być wiele elementów dzieła, np. fragmenty tekstu, geometrycznie określone części przestrzeni, tytuł czy miejsce wydania. W neopoemiksie często eksplorowany jest papier - mamy zatem do czynienia z elementami origami (sztuki składania papieru), shiborugami (sztuki zgniatania papieru), z wycinankami, darciem, cięciem i układaniem kawałków papieru, jak też z oryginalnymi formami publikacji (np. każdy egzemplarz jest inny, to samo dzieło publikujemy zmienione pod różnymi tytułami, publikujemy w nietypowych mediach i miejscach). Oczywiście tradycyjne broszurki, albumiki czy publikowanie na blogach i w mediach społecznościowych także jest aktualne i ważne.

Wiadomo, spotkamy się z obojętnością, z hejtem i z niezrozumieniem. Niezwykle cenne jest znalezienie osób, które czują o co chodzi, osób które w ogóle mają otwarte umysły. Ważne jest też utrzymanie kontaktów miedzy sobą i z odbiorcami. Nie ma potrzeby narażać się ludziom, stąd np. kiedy publikujesz coś w jakimś zinie, to nie publikuj tego samego - nawet zmienionego - gdzie indziej, chyba że tak ustalisz z redakcją tego zina.

Przedsięwzięcia organizacyjne dają wiele satysfakcji, ale także pochłaniają mnóstwo energii, którą lepiej przeznaczyć na twórczość. Antologie czy wystawy można i należy organizować, ale tylko od czasu do czasu, np. kiedy chodzi o upowszechnianie jakichś pomysłów czy form. Teoria również jest ważna, zastanawiaj się nad nowymi ideami, szukaj, inspiruj się i znajduj własną drogę. Ale przede wszystkim twórz dzieła!

Zapraszam do zainteresowania się neopoemiksem!

#neopoemiks #neopoemics